😮Bywam osobą, która dość szybko wpada w panikę. Sytuacje nieprzewidziane, zmiany planów, nagłe zwroty akcji czy to w życiu zawodowym i osobistym wytrącają mnie ze strefy komfortu i równowagi.


Niebezpieczna sytuacja na drodze, moje spóźnienie na spotkanie, przesunięcie terminu dostawy towaru, zapomnienie o dostarczeniu dokumentu do przedszkola, zbyt wysokie tętno podczas biegu to przykłady sytuacji, które wzbudzają we mnie lekki niepokój. Sprawy małego i dużego kalibru.

🎆Najpierw czuję niepokój na poziomie fizycznym: wychodzi mi gęsią skórka, czuję zimne poty, bicie serca przyspiesza. Potem dochodzi świadomość i wyobraźnia. Zdaję sobie sprawę co się stało. Od razu widzę najczarniejsze scenariusze i ogromne, nieodwracalne konsekwencje. Do tego dochodzi ocena własnej osoby: że to moja wina, że czegoś nie dopilnowałam, nie przewidziałam, nie zaplanowałam…..Zaczynam działać pochopnie lub zastygam w bezruchu (w zależności od sytuacji).

Ale jak wiadomo 98% lub więcej (statystyka nie poparta żadnymi badaniami :)) pokazuj, że nic złego się nie dzieje, a wyobrażone scenariusze nigdy się nie realizują. Okazuje się, że (prawie) wszystko można naprawić, odkręcić, zmienić. A konsekwencje zdarzenia wcale nie są tak odczuwalne jak mi się zdawało. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, a z tymi, na które mamy wpływ, możemy zawsze coś zrobić. Elastycznie zareagować. Trzeba po prostu zaufać życiu i sobie, że niezależnie od sytuacji damy radę i znajdziemy rozwiązanie. Bo zawsze jest ciąg dalszy….

Nauczyłam się w ciągu swojego życia  (a to praca codzienna, nieustanna), że w sytuacjach paniki powinnam uspokoić swój pędzący umysł (i ciało). I sprowadzić je z manowców na fakty i racjonalne ścieżki. Zadaje sobie pytania:

👉Co najgorszego może się stać w związku z zaistniałą sytuacją. Jaki jest najczarniejszy scenariusz? Jaki to będzie mieć wpływ na życie? I co z tego?

Czasem te pytania już wystarczą, żeby mnie uspokoić i rozluźnić. Wprowadzić odpowiednią proporcję  odczuwanego lęku do realności sytuacji. Pozwala nazwać konkretny lęk, który za tym stoi.

👉Jak mogę temu zapobiec? Co mogę zrobić teraz lub w najbliższej przyszłości, aby ten scenariusz się nie zrealizował?

Racjonalne myślenie i świadomość konkretnego wpływu na sytuację daje poczucie sprawstwa i kontroli

👉Co zrobię, jak scenariusz się zrealizuje. Jak naprawić szkody?

Plan działania wycisza i uspakaja. Wiem co zrobię, jak się to stanie. Jestem przygotowana.

👉Co się stanie jeśli nie podejmę działania teraz? Jaki to będzie mieć wpływ za 6-12 miesięcy?

Te pytania pokazują właściwą perspektywę ważności i czy w ogóle warto się zamartwiać i podejmować kolejne kroki.

Kilka pytań pozwalają mi przede wszystkim uspokoić się i nadać odpowiednią ważność sytuacji. Uczą mnie elastyczności i spokojnego reagowania na niespodziewane sytuacje. Bo takich w naszym życiu jest mnóstwo….

❓A Wy jak reagujecie na “zaskoczenia” i jak sobie z nimi radzicie?