Tyle wysiłku wkładam w zdrową dietę, codzienny ruch, suplementację, a efektów jakoś nie widać. Ba, nawet wydaje mi się, że jest gorzej niż przed rozpoczęciem nowego stylu życia.


👉Jesz już trzeci dzień jarmuż i buraka, popijając naturalnym jogurtem z płatkami owsianymi. Zdecydowanie od kilku dni zdrowo się odżywiasz, a lodówka pęka w szwach wypełniona owocami i warzywami. Czujesz dumę, satysfakcję, że dajesz radę, że dobrze robisz. Czujesz się zdrowiej i pełna sił.
Zatem warto się za to nagrodzić. Zjem tylko jednego batona, albo cukierka, a może zrobię sobie drinka wieczorem. Paczka chipsów też nie zaszkodzi. W końcu należy mi się – tak dobrze trzymam się diety.
👉Albo przebiegłam dzisiaj 5km, w całkiem niezłym tempie. A wczoraj byłam na rowerze. W weekend idę na siłownię, Plan treningowy daje radę, a ja wraz z nim. Zatem teraz się położę – nie ruszę się z kanapy. Swoje już zrobiłam – zasługuje na odpoczynek. A na drugie piętro w biurze wjadę windą zamiast wejść schodami. A i zjem jeszcze jakiś makaron. Spaliłam przecież tysiąc kalorii.
👉Albo łykam codziennie suplementy diety – czuję, że od nich jestem zdecydowanie zdrowsza, włos lśni, skóra twarzy promienieje, a w żyłach tętni uzdrawiająca krew. Jestem nieśmiertelna. No to chyba mogę nagrodzić się papierosem ekstra, albo czekoladowym batonem, albo ekstra piwem.

Tyle wysiłku wkładam w zdrową dietę, codzienny ruch, suplementację, a efektów jakoś nie widać. Ba, nawet wydaje mi się, że jest gorzej niż przed rozpoczęciem nowego stylu życia.

Może całą winą nie trzeba obarczać siebie i wyrzucać sobie, że “jestem beznadziejna, słaba, nie ogarniająca”. Może warto przyjrzeć się różnym mechanizmom, które nieświadomie kieruje nasz umysł i ciało. I bardziej świadomie na nie wpływać.

To taka nasza ludzka natura, że zwiększona pewność siebie / naszego wizerunku, podtrzymuje iluzję, że oto jesteśmy niewrażliwi na negatywne skutki złej diety, braku ruchu, niebezpiecznych sytuacji, zachowań niemoralnych.
“Efekt licencjonowania” bo o tym mowa, to w uproszczeniu poczucie, że robiąc coś „dobrego”, podświadomie hojnie nagradzamy się, pozwalając sobie na coś „złego”. Jest to mechanizm podświadomy i powoduje mniejsze martwienie się konsekwencjami późniejszego niemoralnego / niezdrowego zachowania.

Co możemy z tym zrobić? Nie pozostaje nam nic innego, jak być bardziej czujnym na siebie przy wprowadzaniu “zdrowych” nawyków. I sprawdzać “racjonalność” wewnętrznego głosu, który podpowiada nam, z wielkim przekonaniem, no że zdecydowanie zasłużyliśmy na tego pączka z advocatem, po naszym długim wyczerpującym biegu i koktajlu ze szpinakiem. 🙂


Sonia Kłobuchowska | Psycholog / Life Coach

www.naluz.pl | 696 039 146 | sonia.klobuchowska@naluz.pl