W firmie
balansują na krawędzi – między genialnym pomysłem a nieopłaconą fakturą, między pasją a prokrastynacją, między wizją a chaosem.
W domu
panuje kreatywny nieład, który zbyt często zamienia się w przytłaczające pole bitwy ze zmywaniem, zabawkami i poczuciem winy.
W głowie
trwa nieustanny szum myśli i cichy głos wewnętrznego krytyka, który szepcze, że "zawalasz" na każdym froncie.
W relacjach
pojawia się poczucie, że zawodzą tych, których kochają najbardziej – przez roztargnienie, zniecierpliwienie czy brak mentalnej obecności.
