Od rozmowy do rozmowy. Od spotkania do spotkania. I tak, zupełnie niezauważenie i naturalnie, na liczniku pojawiło się 1100 godzin przepracowanych z klientami z ADHD.
Kiedy cztery lata temu otwierałam się na specjalizację coachingu ADHD, nawet w snach nie przypuszczałam, co mnie czeka. Nie wiedziałam, w jak fascynujący, kolorowy i wciąż nieodkryty świat zostanę wciągnięta.
Przez ten czas miałam okazję pracować z wyjątkową grupą osób.
Grupą, która wciąż mnie zadziwia i fascynuje.
Bo każdy człowiek to inna historia. A właściwie liczne, wielowątkowe historie ADHD-owe, które można by podzielić na życiorysy pięciu różnych osób.
Wspierałam w organizacji i planowaniu ambitnych przedsiębiorców.
Pomagałam wiecznie „zabieganym” pracownikom korporacji.
Układałam rutyny dnia z matkami, singlami i studentami.
Szukałam sposobów na podniesienie motywacji lekarzy, florystek, fotografów czy programistów.
Wspierałam w łączeniu różnych ról życiowych zarówno 40-latków, jak i kobiety tuż przed emeryturą.
Uczyłam marketingowców ładować baterie, a wykładowców uczelni – jak się zatrzymać i nie pędzić za każdym impulsem.
Spotykałam w swojej pracy osoby energetyczne i rozmowne.
Ale też te bardzo spokojne i wyważone.
Niejednokrotnie silnie analityczne, niezwykle mądre i świadome siebie. Na wskroś logiczne, a zarazem bardzo empatyczne.
Często zabawne, traktujące świat i siebie z przymrużeniem oka.
Towarzyszyłam moim klientom przy rozstaniach, przeprowadzkach i perturbacjach w życiu zawodowym.
Przy egzaminach, chorobach ich dzieci, zmianach w stanie cywilnym.
Byłam przy błędach w pracy i sukcesach w sportowych ambicjach.
W chwilach dumy, gdy obronili swoje granice.
Byłam świadkiem ich trudnych emocji: poczucia winy, wstydu, frustracji. Poczucia bezsilności, beznadziei i rozczarowania sobą.
Ale niejednokrotnie spostrzegałam też łzy wzruszenia, gdy dochodzili do ważnej dla siebie prawdy.
Widziałam błysk w oku, gdy wpadali na genialny pomysł, jak poradzić sobie z trudną sytuacją.
Obserwowałam wypiętą pierś, gdy z dumą opowiadali, jak świadomie usprawnili jakiś element w swoim życiu.
Były bardzo poważne tematy. Ale też żarciki i ploteczki. Wymiana informacji o najlepszych miejscówkach na wakacje.
No i standardowo – rozmowa o pogodzie.
A i tu było ciekawie!
Na pytanie: „co widzisz za oknem?”, słyszałam o zaśnieżonym podwórku w Ameryce.
O wietrze uginającym drzewa w Gdyni.
O palącym słońcu w Meksyku, czy o deszczu w porze deszczowej w Tajlandii.
Zdarzyło mi się nawet słyszeć ten sam samolot przelatujący na poznańskim niebie lub spoglądać razem z klientem przez to samo okno w gabinecie na pierwszy śnieg w sezonie.
Niby moja specjalizacja powinna dotyczyć tylko wyzwań związanych z ADHD. Było jednak znacznie głębiej i szerzej.
Często z klientami przyglądałam się okruchom codzienności.
Jak ogarnąć brudne naczynia?
Jak wstać z łóżka?
Jak pamiętać o ważnych terminach, wyjść na czas z domu czy skupić się podczas rozmowy?
Niejednokrotnie robiłam z klientami listy na tydzień.
Wybieraliśmy wspólnie dobrą aplikację wspomagającą organizację.
Planowaliśmy konkretne kroki w realizacji celów.
Szukaliśmy sposobów na wyciszenie umysłu i zatrzymanie się w pędzie.
Sposobów na przerwanie ciągłej potrzeby działania i nadmiernego analizowania.
Były też trudniejsze sprawy.
Jak zmniejszyć swój perfekcjonizm?
Jak rozmawiać ze swoim krytykiem wewnętrznym?
Jak pokonać prokrastynację, nie wpadać w paraliż decyzyjny i wzmocnić wspierające przekonania?
Jak mówić „nie” i czuć się z tym dobrze?
Nie ominęły mnie też tematy związane z poszukiwaniem na nowo swojej ścieżki zawodowej czy zmiany w życiu osobistym.
Zdarzały się też moje własne zwątpienia i chwile kryzysu. Szczególnie wtedy, kiedy proces się urywał. Gdy klienci rezygnowali lub gdy nasza współpraca nie przynosiła im oczekiwanych korzyści.
Wiem jednak, że rozwój człowieka to sprawa na całe życie. Rzadko posuwa się równym, jednostajnym krokiem. To raczej ruch skokowy: do przodu, do tyłu, czasem nawet w bok.
Żywię nadzieję, że nawet jeśli nie wsparłam danej osoby w naszej wspólnej pracy tak, jak tego oczekiwała, to byłam jakimś punktem w jej drodze do samoświadomości.
Mam jednak w pamięci te chwile, kiedy klienci z dumą opowiadali, czego dokonali w procesie.
Niejednokrotnie mówili o uldze i większym spokoju. O dużej akceptacji siebie i o wierze, że „potrafię i mogę”.
Że ADHD to nie wyrok.
Że z jego supermocami można zrobić wspaniałe rzeczy. I że drobne zmiany, małe kroki, to klucz do fajnego życia.
Dzięki pracy z klientami rozwinęłam się bardzo jako profesjonalistka. Ale to duże niedopowiedzenie.
Praca z klientami z ADHD okazała się lustrem dla mojego własnego rozwoju. Była największym motorem zmiany w moim warsztacie. To oni nauczyli mnie pokory wobec podręcznikowej wiedzy. To oni zmusili mnie do wyjścia poza utarte schematy.
Mój największy samorozwój dokonał się w obszarze radykalnej elastyczności.
Musiałam porzucić własne przywiązanie do „idealnych” systemów na rzecz kreatywnego szukania tego, co działa „wystarczająco dobrze” dla neuroatypowego mózgu.
Ta praca niewiarygodnie wyostrzyła moją empatię i cierpliwość. Nauczyła mnie słuchać tego, co kryje się za frustracją czy prokrastynacją.
Zamiast być „ekspertem”, który naprawia, stałam się partnerem. A odkrywanie razem z nimi ich unikalnych supermocy – jak hiperkoncentracja czy nieszablonowe myślenie – fundamentalnie przewartościowało moje własne definicje produktywności i sukcesu.
Mam w sobie niezwykłą ciekawość, co przyniesie mi dalsza praca z drugim człowiekiem. Już teraz wiem, że to będzie naprawdę coś dobrego.
Świeżo po diagnozie ADHD?
Program „Diagnoza ADHD i co dalej?” został stworzony z myślą o dorosłych, którzy chcą lepiej zrozumieć swoje ADHD, nauczyć się skutecznych strategii radzenia sobie z wyzwaniami i zadbać o swój dobrostan.
Chcesz wiedzę przekuć w czyn?
Rozwiązanie idealne dla tych, którzy cenią sobie kameralny dialog i wypracowanie metod „szytych” na miarę